← Część Majówka: Chełmsko Śląskie – Chlivce – Kudowa – Jarków – Kudowa – Bischoffstein – Adršpach – Chełmsko

 
  • Zdjęcie Z Kudowy do Chełmska 05.05.2018

Czas  12 godzin 9 minut

Współrzędne 3971

Uploaded 7 maja 2018

Recorded maja 2018

-
-
718 m
335 m
0
12
23
46,27 km

Obejrzane 28 razy, pobrane 0 razy

w pobliżu  Słone, Województwo dolnośląskie (Rzeczpospolita Polska)

Od trzeciego do piątego maja byliśmy na trzydniowym rajdzie w Kudowie Słonem i Jarkowie. W czwartek pojechaliśmy w dwanaście osób i koni do Rancha Montana (https://www.facebook.com/Rancho-Montana-255030747867094/) Darka Rogali (https://www.facebook.com/dariusz.rogala.7 – dziękujemy za gościnę) w Kudowie Słonem rzez Zawory i góry Jastrzębie z fajnym obiadem w niespotykanej już w Polsce gospodzie w Chlivcach. W piątek pojechaliśmy przez Běloves i Česką Čermną do Rancha Stokrotka (https://www.facebook.com/dariusz.rogala.7) Kuby Gołębia (https://www.facebook.com/j.a.golab – dziękujemy Jarkowi i Gosi za przemiłe rozmowy i wyjaśnienia) w Jarkowie, potem do smażalni Ryb pana Góreckiego (niezłe pstrągi i karpie mimo że trochę niedosolone; piwo przywiezione z niedalekiego sklepu dzięki uprzejmej pomocy właściciela), a stamtąd przez Różankę z powrotem do Rancha Montana. W sobotę wróciliśmy do Chełmska przez Nové Myto (klimatyczna knajpa „Na Mytě” [www.hotelnamyte.cz] z fajnymi przekąskami i sielankowym otoczeniem), Bischoffstein ([http://www.bischofstein.cz/] fantastyczna restauracja z dobry jedzeniem i świetną atmosferą) i Adršpach (przejeżdżaliśmy tuż obok Cafe Kalírna (http://kalirnaadr.cz/), którą dobrze znamy jako świetne miejsce, ale gdzie już niestety nie mieliśmy czasu wejść. Mimo prognoz przez wszystkie trzy dni mieliśmy fajną pogodę – słońce i ciepło, ale nie upalnie. Znakomite wysokie leśne drogi i łąki dały nam sporo okazji do satysfakcjonujących galopów i kłusów, chociaż zmęczenia nie dało się uniknąć przy etach dochodzących do prawie 50 km. Stromy podjazd na Różankę koło Kudowy, świetne galopy nad Starkovem przed Bischoffsteinem praz pod górą Čap za Bischoffsteinem oraz długaśne kłusy pewnie się wszystkim wryły w pamięć. Towarzyszył nam oczywiście pies Numpa, dla którego te 50 km to było za mało – musiał biegać do przodu, do tyłu i na boki, żeby to jakoś nadrobić. Do następnego razu!

Komentarze

    You can or this trail